"No i utknąłem. Wydaje mi się, że chyba na dobre. W zasadzie nie jest mi nawet tak źle. Mogę sobie wygodnie leżeć na hamaku, towarzyszy mi ładny kot, a w okolicy moje zdanie jakoś tam się liczy.
Nie trzeba mieć szczególnego powodu, żeby zacząć czytać. Sądzisz, że pisanie tego wymaga? Szczegółowo sprawdzimy.
"No i utknąłem. Wydaje mi się, że chyba na dobre. W zasadzie nie jest mi nawet tak źle. Mogę sobie wygodnie leżeć na hamaku, towarzyszy mi ładny kot, a w okolicy moje zdanie jakoś tam się liczy.
Opowieść szkatułkowa
Dziś zamykam się w sobie,
Dziś jestem na wspak;
Wiążę koniec z końcem, a
wraz ze mną
kończy się świat.
Dziś to ja jestem kwiat,
Dziś to ja wyławiam
chmury z morza
I dzisiaj mną cofa się
wiatr.
Nie słowem kończy się
świat.
Nie światem zacznę się
ja.
Jestem na wspak.
I wczoraj zaczęłam się w
sypki mak.
/Magdalena Kiedel/
Szkatułka
muszkat - sztuka, jedna kulka
nie ta z kruszca, choć szkatułka
muszkiet również ma, są szelki, muszka
stoi wszystko koło łóżka
tej szkatułce bliżej kufra,
ale szepniesz choć trzy słówka
sczeźniesz - jak muszka bez brzuszka
/Łukasz Chmielewski/
Leśna lalka leżała lakonicznie liżąc lizaka. Lubiła letni las. Liczyła liście latorośli. Lśniący lelek leciał lawirując ludowymi liniami. Lądując liznął lepiącą liofilizowaną limonkę. Litościwa lalka leczyła lelki. Latami likwidowała lenistwo lepkimi lekarstwami. Lubiła lelki. Lelki lubiły lalkę.
Więcej o tej niezwykle ciekawej wędrówce po "światach wsobnych" znajdziecie tu:
https://kuznia.art.pl/recenzje/375-dom-dzienny-dom-nocny-olga-tokarczuk.html
https://litres.pl/olga-tokarczuk/dom-dzienny-dom-nocny-61107225/czytaj-online/page-4/
https://www.youtube.com/watch?v=-T-OKluEEgA
Dla przypomnienia i lektury proponuję również "evergreeny" o podobnej konstrukcji:
https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dekameron-prolog/
https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/don-kichot-z-la-manchy.pdf
https://wolnelektury.pl/katalog/autor/michail-bulhakow/
Poszukiwaczom niebanalnych tekstów i odkrywcom światów wielokrotnych serdecznie polecam:
„Baśń o zaczytanym Niedźwiedziu i o Króliku, który spadł z nieba” Przemysława Wechterowicza zilustrowana przez Gabrielę Cichowską to opowieść szkatułkowa. Niedźwiedź mieszka w lesie i w wyniku szczęśliwego zrządzenia losu w jego łapy wpada pewnego dnia skrzynia z książkami dla dzieci. Uczy się czytać i zakochuje się w literaturze, a że jest zwierzęciem społecznym, szuka w lesie kogoś, z kim mógłby dzielić nową pasję. Niestety, żadne ze znanych mu zwierząt nie wyraża zainteresowania ani nauką czytania, ani słuchaniem czytającego Niedźwiedzia – dopóki bohater nie spotka na swej drodze zagadkowego i milczącego Królika (który prawdopodobnie spadł z nieba).
Niedźwiedzie poszukiwania bratniej duszy śledzimy naprzemiennie z opowieścią z jednej z książek znalezionych w skrzyni. Jej bohaterką jest mała Rita, która wracając ze szkoły ostatniego dnia zajęć, przypadkiem trafia do Królestwa Porzuconych Zabawek. Spędza tam całe wakacje, beztrosko bawiąc się ze wszystkimi mieszkańcami, aż któregoś razu w tajemniczych okolicznościach ginie serce króla, drewnianego Pajacyka, i cała kraina zaczyna chylić się ku upadkowi. Rita podejmuje się wypełnienia trudnej misji uratowania zabawek, choć wszyscy przekonani są o jej nieuchronnej porażce.
Czytamy więc opowieść o Niedźwiedziu, który czyta opowieść o Ricie, która z kolei opowiada jeszcze inną historię nowo poznanej Sowie. W dodatku ta pierwsza baśń wzbogacona jest licznymi nawiązaniami do realnych tytułów z rynku książki dla dzieci, Niedźwiedź znajduje bowiem w skrzyni najróżniejsze skarby, od „Małego Księcia” po „Wilki w ścianach” Neila Gaimana. Rita z kolei podczas mrocznej i samotnej podróży spotyka na swej drodze istoty będące wariacjami na temat typowych postaci z baśni ludowych i literackich."
To fragment recenzji, której całość do przeczytania (i obejrzenia):
Dla porządku i na koniec - głos oddajemy słownikowi terminów literackich:
narracja szkatułkowa – skonstruowana na zasadzie „opowieści w opowieści”: w toku relacjonowanej historii pojawia się postać dostarczająca kolejnej opowieść, w której wystąpić może kolejny narrator, a za nim następni. Ten typ narracji znany był już literaturze starożytnej, później przejęły go średniowieczne cykle powieściowe, renesansowe zbiory opowieści oraz sceny barokowe, korzystające z motywu „teatru w teatrze”. Po ukazaniu się na Zachodzie pierwszych przekładów Księgi tysiąca i jednej nocy (na początku XVIII wieku) narracja szkatułkowa została wzbogacona odmianą orientalną. Pojawiała się często w europejskiej powieści doby oświecenia, umożliwiając mnożenie głosów i punktów widzenia, co pozwalało oddać przekonanie o relatywnej naturze świata. W Rękopisie znalezionym w Saragossie prowadziła do zawrotnego spiętrzenia narracji, ich nierozwiązywalnego zagmatwania, które zdaniem samych postaci towarzyszyło wszelkim pretensjom do jednoznacznego objaśniania świata i ludzkiej kondycji.
(Dla tych, którym nigdy nie dość...)
Odkrywczego buszowania w kufrach, pakach i skrzyniach...
Chciałoby się westchnąć... "Byli szczęśliwi dawniejsi poeci / Świat był jak drzewo, a oni jak dzieci.' (Drzewo T. Różewicz).
Arkadia dziś to odległa kraina nigdy - nigdy, a rozpoznawalne znaczenie nazwy łączy się potocznie najczęściej z galerią handlową, SPA, lub innym podobnym przybytkiem szczęścia doczesnego. Jego poetyka to design, reklama i marketing. Betonowy blok tego świata wykorzenił drzewa, a nielicznym pozostałym określił funkcję usługową i wyliczył osiągany dochód usprawiedliwiający ich obecność w przestrzeni miast. Bukolicznym tonem*, współcześni "esteci z ducha" mówią o niechętnych i obojętnych: "jeśli nie mogą pokochać drzew, to niech wiedzą, ile na nich zarabiają".
https://warszawa.naszemiasto.pl/w-warszawie-rosnie-9-milionow-drzew-zarabiaja-one-co/ar/c1-8223521
Włoski eseista Guido Ceronetti ostrzega: „Drzewa nie są zielenią: to nasi starsi bracia unieruchomieni, dawne plemię pokryte sierścią, pełne wilgoci, obrosłe rogami. (…) Kiedy drzewo zmienia się w zwyczajną rzecz, w użyteczny lub zdobiący przedmiot, choć niegdyś było siedzibą sił nadprzyrodzonych, widzialnym śladem boskości, nie da się go już uratować”, a Jan Rylke dodaje: „Dzięki drzewom można odczuć „ducha miejsca”, który „wyrasta z duchowości rosnących w tym miejscu drzew. (...) Zadrzewione zaczynamy wtedy rozumieć podobnie jak zaludnione. Poruszamy się wśród drzew i słyszymy ich szum tak, jakbyśmy słuchali opowiadania z dawnych czasów”.
Można o tym poczytać:
w Słowniku symboli Władysława Kopalińskiego
https://www.scribd.com/document/139948144/Kopali%C5%84ski-W%C5%82adys%C5%82aw-S%C5%82ownik-symboli (dostępne po rejestracji),
tegoż autora Słowniku mitów i tradycji kultury (w podobnych źródłach, lub na półkach bibliotecznych)
oraz ciekawie, w różnych ujęciach kontekstowych, chociażby tu:
http://www.npl.ibles.pl/sites/default/files/referat/referat_e.marszalek.pdf
https://sandplay.pl/2020/06/20/biblioteka-symboli-drzewo/
W gąszczu literatury, na przestrzeni wieków rozprzestrzeniły się gatunki flory, w tym arboribus (czego wytrawnym czytelnikom wskazywać nie trzeba); czytajcie, a znajdziecie...
* bukolika - niewielki utwór liryczno - epiczny nawiązujący do życia pasterzy ;)
Jestem Wielkim Drzewem.
Korzeniami sięgam głęboko w ciemność.
Dźwięk wód,
Zamknięta mądrość skał,
Znam ich sekrety.
Mam zobowiązania, jestem niezawodne.
Zaznaję radości tam, gdzie stoję.
Wiem, czym jest niewyrażalny blask chwili.
Modlę się w doskonałym szczęściu
I śpiewam.
Światło wypełnia me włosy,
Czuję jak wieją wichry zmian,
Jak przepływają przeze mnie.
Stoję tam, gdzie jestem.
Wiem, że me miejsce jest doskonałe,
I chwila, ta chwila jest doskonała.
I śpiewam.
Rozpościeram ramiona, by przywabić
Żywe istoty, a one do mnie przychodzą,
Ofiarowuję im schronienie.
One zaś karmią mnie
Tym co upuszczą,
Przybywają i odchodzą,
A ja stoję
Śpiewając tę historię,
Powiewając nitkami
Ziemi i Nieba, Ziemi i Nieba, Ziemi i Nieba,
Nieba i Ziemi.
I śpiewam...
(Ellen Evert Hofman)
któż temu zaprzeczy
Wystarczy wspiąć się wzrokiem po piętrach jego gałęzi
i posłuchać jarmarku ptaków które schroniły się w jego cieniu
Drzewo to dom Malutcy i podobni ptakom przysiadamy we śnie na jego konarach
i powaga bezruchu drzewa przypomina teraz kościół żywy
pełen szeptów i szelestów
Wszystko jest możliwe dla tego kto mieszka w gałęziach drzewa
bo ku drzewom przylatuje z własnej woli wiatr
od którego umysł staje się czysty i gotowy na każdą niespodziankę
pożegluje do jego portu żaglowiec obłoku
i nie ominie go cieżki pancernik gradowej chmury
słońce poszuka ochłody wśród jego liści
O ciężkie stopy drzewa łapy dobrotliwego smoka
unieruchomione w ziemi i wychylające się z niej
by ukazać swą gładkość o pełna zmarszczek koro
i połyskujące ciało pni grabowych
bo jakże śmiem mówić do ciebie tylko: drzewo
kiedy masz tyle imion
Ty lipo kulista ty topolo podobna do gęsiego pióra
ty dębie starych bogów i piorunów sypiących żołędziami
rozłożysta jabłonko tujo z wyspy umarłych
cisie klonie jesionie akacjo wierzbo i olcho,
a także wszystkie inne drzewa nie znane mi i pełne magii
z którymi człowiek tak często utożsamia swój los
Nauczcie nas pogodzić się z miejscem gdzie żyjemy
nauczcie nas poznać je do głębi i pokochać do końca
Być drzewem zakorzenionym
(Julia Hartwig)
Do posłuchania https://www.youtube.com/watch?v=ctfDta8Efpc
Do podziwiania https://www.youtube.com/watch?v=e_HqmkiLAro
(Przy okazji, bez wycinki drzew:
https://www.bn.org.pl/w-bibliotece/4168-bezplatne-audiobooki-w-polona.pl.html i inne cyfrowe...)
Żywioł, jakim jest woda, stanowi dla literatury interesującą inspirację. Dowodem tego stały się analizy klasycznych i fundamentalnych dzieł (...) jak i opracowanie przybliżające koncepcję płynnej zmiany w strukturach tekstów na przykładzie współczesnej literatury. Nie zabrakło artykułów o tematyce nawiązującej do symboliki: tajemniczej wody z Persji, będącej panaceum na plagę szarańczy czy znaczenia wody w Uniwersum Diuny, fikcyjnym świecie stworzonym przez Franka Herberta. Została również przeprowadzona analiza współcześnie stosowanych metod i zabiegów retorycznych, przedstawiająca, jak sprawnie można przekazywać informacje w odróżnieniu od tzw. lania wody. /Fragment przedmowy/
Woda na sicie Anny Brzezińskiej - to oparta na zapisach przesłuchań, wielowarstwowa, porywająca powieść, poruszająca temat procesów czarownic i kontrowersyjnych praktyk inkwizycji. To także studium osoby przesłuchiwanej, a jednocześnie ciąg dalszy opowieści o kobietach uwikłanych w historię kreowaną przez mężczyzn. Literacki majstersztyk. Kolejny popis pisarskiego kunsztu Anny Brzezińskiej, której bohaterki zapadają w pamięć na długo po lekturze, bez względu na to, czy są dworskimi maskotkami, jagiellońskimi królewnami, czy czarownicami.
/fragm. opisu wydawnictwa/
Noblista sam o sobie. Mario Vargas Llosa nigdy nie był grzecznym chłopcem.
A jeśli to cała prawda o nas i chcąc, czy też bardziej - nie chcąc, jesteśmy jednak żyjącymi maszynami, czy też może - maszynami do życia?
Maszyna to – w najogólniejszym znaczeniu cybernetycznym – wszelki układ względnie odosobniony, w jakim zachodzi przekształcanie (transformacja) zasilenia lub informacji. Określenie to obejmuje zarówno układy fizyczne naturalne (w tym organizmy żywe), jak i urządzenia techniczne oraz pewne obiekty abstrakcyjne.
W znaczeniu filozoficznym - rozważania toczą się od wielu stuleci i zapewne nigdy nie zakończą się jednoznaczną konkluzją. Wnioski ewoluują, czego przykłady znajdziecie miedzy innymi tu:
https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/mettrie-czlowiek-maszyna.pdf
i tu: http://www.anthropos.us.edu.pl/anthropos3/teksty/tekstB7.htm
Kombinacja językowa pojęcia "maszyna" w zestawieniu z pojęciem "człowiek", w potocznym rozumieniu wydaje się być logicznie sprzeczna. Językoznawcy okiełznali i ten problem: "Oksymoron to nie przypadkowy zlepek słow. To metaforyczne przekształcenie znaczeń obu wyrazów, wywołujące efekt paradoksu, czyli sprzeczności niosącej jakąś prawdę - filozoficzną, moralną, poznawczą, poetycką, psychologiczną. Tym samym oksymoron wydobywa z tworzących go wyrazów nowe znaczenie i zaskakujące treści." Słownik terminów literackich rozwija tę myśl na wielu przykładach, wyprowadzając nas tym samym z potoczności na pole literatury.
Wyrażenie "maszyna do pisania" (podobnie jak "maszyna do szycia") nie pozostawia wątpliwości co do znaczenia i form poprawnego zastosowania językowego. Oraz przypisania desygnatom:
http://booklips.pl/galeria/maszyny-do-pisania-nalezace-do-slynnych-pisarzy/
W kontekście pierwszych akapitów tego tekstu, a zwłaszcza w zestawieniu z pojęciem "maszyna do życia", "maszyna do pisania" staje się czystej wody antropomorfizmem :)
Jeśli nie możemy odnieść go do siebie, to może... "Zapewne każdy zna te dołujące momenty..."
Niedobrze, jeśli jedynym naprawdę żywym elementem sytuacji pisarskiej jest śpiący obok kot.
A gdyby ktoś się zastanawiał nad bardziej praktycznym wykorzystaniem tego posta, zakupieniem maszyny do pisania, albo chociażby się zastanawiał, niech (mimo różnych o nim opinii) zerknie w podręcznik K. Bondy - "Maszyna do pisania" - oczywiście.
Zobacz, ile jesieni! Pełno jak w cebrze wina, A to dopiero początek, Dopiero się zaczyna. Nazłociło się liści, Że koszami wynosić, A trawa...