Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Preteksty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Preteksty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 września 2021

Uniwersum Lema

Stronę przecinają cyfry układające się w datę: 13 09 2021. Licznik czasu nieruchomy, stan na ten moment: dni 0, godzin 00, minut 00, sekund 00.


Sto lat mija dziś od dnia, w którym na planecie Ziemia pojawił się przyszły literacki eksplorator kosmicznych przestrzeni, wizjoner wszechczasów możliwych - niezwykły człowiek i wybitny pisarz - Stanisław Lem. Uznawany za intelektualistę - ekscentryka, w dziedzinie science - fiction jest jednym z największych światowych twórców. 

https://roklema.pl/

Fantastyka naukowa to pojęcie opisowe, wskazujące na pola tematyczne konwencji (bezkresne pola, więc nie ma mowy o zakresie tematyki). Wiedza i wyobraźnia w tym formalnym połączeniu muszą stworzyć spójną tkankę literacką, co wymaga nie lada sztuki pisarskiej. Wymagany jest też odpowiedni warsztat czytelniczy, inaczej o porozumienie z autorem i  z r o z u m i e n i e  tekstu - niełatwo. Artyzm Lema nie podlega dyskusji. Jeśli jego światy przedstawione wydają się nie do pojęcia, to zapewne dlatego, że próg dla kompetencji lekturowych czytelnika jest kosmicznie wysoki. Warto  jednak podjąć to wyzwanie, tym bardziej, że książki Lema są pisane z myślą o różnych odbiorcach.  


https://www.youtube.com/watch?v=Pjyo1BB7TNo&t=189s

/Bajki robotów - audiobook/

https://www.youtube.com/watch?v=9m0ny_htEwo

/Maszyna fantomatyczna /

Tym razem - tylko sygnalizuję plany międzygwiezdnych lekturowych podróży. Do prozy (a i poezji) Stanisława Lema będziemy wracać.

Tymczasem, warto poznać Autora. Proponuję poświęcić nieco czasu na odsłuchanie biografii człowieka, o którym wielu sądzi, że był "nie z tej ziemi". A może nie z tej Ziemi?


https://www.youtube.com/watch?v=zLEh7FtBMHc&t=214s

/W. Orliński, Lem... - audiobook/

https://www.youtube.com/watch?v=oG_ETDSKp70

/biografia głosem robota :)/

https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1230577,Stanislaw-Lem-pisarz-naukowiec-filozof

/Ciekawie i różnorodnie, do czytania i słuchania/


Mam nadzieję, że jeżeli jeszcze nie odkryliście dla siebie uniwersum Stanisława Lema, to pretekst Jego setnych urodzin jest najlepszym punktem startu dla wielkiej literackiej i intelektualnej podróży na lata świetlne dobrej lektury.

środa, 2 czerwca 2021

Złota lista


Książki dla dzieci a lektury dzieciństwa - temat do dyskusji; wszyscy czytamy od najmłodszych lat i z zapałem wspinamy się po kolejnych tomach drabiny czytelniczej. Powinna prowadzić do górnych półek, ale czy zawsze tak jest? Czy każda przeczytana w dzieciństwie książka godna jest tego, by zająć cenny czas przeznaczony na bycie dzieckiem? Czy każda wydana z przeznaczeniem dla małego (młodego) czytelnika lektura, warta jest... lektury?

Wiele mądrych osób zajmuje się rozstrzyganiem tego dylematu - ba! Pracuje nad tym, by dylematu nie było. By oddzielić książki warte uwagi od nieważnych, na które szkoda czasu. Pytanie o kryteria? Niejednoznaczność sądów i wielość głosów - od krytyki po aprobatę - może zapędzić niedoświadczonego czytelnika w przysłowiowy "kozi róg" (albo za kolejny róg kolejnej alejki regałów bibliotecznych). Warto zaufać znawcom, żeby poznać i nie błądzić. 

Z tej przyczyny, chciałam przypomnieć o istnieniu interesującej listy, na której znajdują się tytuły książek do przeczytania bez zbędnych wahań.

https://calapolskaczytadzieciom.pl/zlota-lista/lista-ksiazek-polecanych-przez-fundacje-abcxxi-cala-polska-czyta-dzieciom/

Powstało wiele zestawień tytułów, propozycji "kanonicznych", obowiązujących lektur i bestsellerów. Są też spisy książek pomijanych i zapomnianych. Nie spisanych jednak na straty:)

http://www.kiedybylammala.art.pl/pokoj-goscinny/


Na koniec - glos w sprawie. Nie byle czyj :)

A. Osiecka,  Literatura dla dzieci


Dzieci są ozdobą świata,
niech im dzionek płynie w kwiatach,
zaś by życie mniej bolało,
dzieci muszą wiedzieć mało.
I dlatego mądre panie
jedzą bezy na śniadanie,
urabiane senną ciszą,
dla maluchów bajki piszą.
Kotek siedzi tam na murku,
ale całkiem bez pazurków,
lew wygrzewa się na płocie
i ogromnie kocha ciocię.
Baba Jaga z czekoladką
po niebiosach płynie gładko,
a okrutnie złe wilczysko
chroni sobie środowisko.
Aż się nudno robi cosik
Jacusiowi, Kazi, Zosi,
zaglądają do książeczki,
wydrapują rysuneczki...
Marzą im się złe tygrysy,
czarne żaby, wściekłe lisy.
Od tych marzeń trzeszczy sofka
może będzie katastrofka!
Pamiętajmy to na przyszłość,
choć słoneczko grzecznie świeci,
dzieci lubią rzeczywistość,
rzeczywistość lubi dzieci...


czwartek, 13 maja 2021

Umajony wpis.




Dla zmęczonych egzaminami, monotematycznie zestresowanych, permanentnie niewyspanych... 

Majowe asocjacje, dalekie od wysokich progów, stromych schodów i innych wymyślnych przeszkód spiętrzonych w tym miesiącu przed Wami. Taka gra w zielone - niech rozproszy nieco Panującą Powagę.

https://www.youtube.com/watch?v=ScB8MlcqtPY

(ze względu na zimny maj...)

.https://www.youtube.com/watch?v=aJTZceUxCkE 

(ze względu na wielką majówkę, ale może być niewielka...)

https://przekroj.pl/artykuly/recenzje/ladnestrony-3-2019

(ze względu na nazwisko autora :)

https://culture.pl/pl/tworca/bronislaw-maj

(ukłon w stronę Powagi)



Carpe diem...

środa, 14 kwietnia 2021

W cieniu drzewa.

Chciałoby się westchnąć... "Byli szczęśliwi dawniejsi poeci / Świat był jak drzewo, a oni jak dzieci.'  (Drzewo T. Różewicz).

 Arkadia dziś to odległa kraina nigdy - nigdy, a rozpoznawalne znaczenie nazwy łączy się potocznie najczęściej z galerią handlową, SPA, lub innym podobnym przybytkiem szczęścia doczesnego. Jego poetyka to design, reklama i marketing. Betonowy blok tego świata wykorzenił drzewa, a nielicznym pozostałym określił funkcję usługową i wyliczył osiągany dochód usprawiedliwiający ich obecność w przestrzeni miast. Bukolicznym tonem*, współcześni "esteci z ducha" mówią o niechętnych  i obojętnych: "jeśli nie mogą pokochać drzew, to niech wiedzą, ile na nich zarabiają".

https://warszawa.naszemiasto.pl/w-warszawie-rosnie-9-milionow-drzew-zarabiaja-one-co/ar/c1-8223521

Włoski eseista Guido Ceronetti ostrzega: „Drzewa nie są zielenią: to nasi starsi bracia unieruchomieni, dawne plemię pokryte sierścią, pełne wilgoci, obrosłe rogami. (…) Kiedy drzewo zmienia się w zwyczajną rzecz, w użyteczny lub zdobiący przedmiot, choć niegdyś było siedzibą sił nadprzyrodzonych, widzialnym śladem boskości, nie da się go już uratować”, a Jan Rylke dodaje: „Dzięki drzewom można odczuć „ducha miejsca”, który „wyrasta z duchowości rosnących w tym miejscu drzew. (...) Zadrzewione zaczynamy wtedy rozumieć podobnie jak zaludnione. Poruszamy się wśród drzew i słyszymy ich szum tak, jakbyśmy słuchali opowiadania z dawnych czasów”.

Można o tym poczytać:

 w Słowniku symboli Władysława Kopalińskiego

https://www.scribd.com/document/139948144/Kopali%C5%84ski-W%C5%82adys%C5%82aw-S%C5%82ownik-symboli (dostępne po rejestracji),

 tegoż autora Słowniku mitów i tradycji kultury (w podobnych źródłach, lub na półkach bibliotecznych)

oraz ciekawie, w różnych ujęciach kontekstowych, chociażby tu:

http://www.npl.ibles.pl/sites/default/files/referat/referat_e.marszalek.pdf

https://sandplay.pl/2020/06/20/biblioteka-symboli-drzewo/

W gąszczu literatury, na przestrzeni wieków rozprzestrzeniły się gatunki flory, w tym arboribus (czego wytrawnym czytelnikom wskazywać nie trzeba); czytajcie, a znajdziecie...

* bukolika - niewielki utwór liryczno - epiczny nawiązujący do życia pasterzy ;)


Poezja, jak zawsze opowiada świat nielicznym, którzy wierzą w niepoliczalność piękna.

Jestem Wielkim Drzewem.
Korzeniami sięgam głęboko w ciemność.
Dźwięk wód,
Zamknięta mądrość skał,
Znam ich sekrety.
Mam zobowiązania, jestem niezawodne.
Zaznaję radości tam, gdzie stoję.
Wiem, czym jest niewyrażalny blask chwili.
Modlę się w doskonałym szczęściu
I śpiewam.
Światło wypełnia me włosy,
Czuję jak wieją wichry zmian,
Jak przepływają przeze mnie.
Stoję tam, gdzie jestem.
Wiem, że me miejsce jest doskonałe,
I chwila, ta chwila jest doskonała.
I śpiewam.
Rozpościeram ramiona, by przywabić
Żywe istoty, a one do mnie przychodzą,
Ofiarowuję im schronienie.
One zaś karmią mnie
Tym co upuszczą,
Przybywają i odchodzą,
A ja stoję
Śpiewając tę historię,
Powiewając nitkami
Ziemi i Nieba, Ziemi i Nieba, Ziemi i Nieba,
Nieba i Ziemi.
I śpiewam...
                                 

(Ellen Evert Hofman)

 

      Drzewo to dom

      któż temu zaprzeczy
      Wystarczy wspiąć się wzrokiem po piętrach jego gałęzi
      i posłuchać jarmarku ptaków które schroniły się w jego cieniu

      Drzewo to dom Malutcy i podobni ptakom przysiadamy we śnie na jego konarach
      i powaga bezruchu drzewa przypomina teraz kościół żywy
      pełen szeptów i szelestów
      Wszystko jest możliwe dla tego kto mieszka w gałęziach drzewa
      bo ku drzewom przylatuje z własnej woli wiatr
      od którego umysł staje się czysty i gotowy na każdą niespodziankę
      pożegluje do jego portu żaglowiec obłoku
      i nie ominie go cieżki pancernik gradowej chmury
      słońce poszuka ochłody wśród jego liści
      O ciężkie stopy drzewa łapy dobrotliwego smoka
      unieruchomione w ziemi i wychylające się z niej
      by ukazać swą gładkość o pełna zmarszczek koro
      i połyskujące ciało pni grabowych
      bo jakże śmiem mówić do ciebie tylko: drzewo
      kiedy masz tyle imion
      Ty lipo kulista ty topolo podobna do gęsiego pióra
      ty dębie starych bogów i piorunów sypiących żołędziami
      rozłożysta jabłonko tujo z wyspy umarłych
      cisie klonie jesionie akacjo wierzbo i olcho,
      a także wszystkie inne drzewa nie znane mi i pełne magii
      z którymi człowiek tak często utożsamia swój los
      Nauczcie nas pogodzić się z miejscem gdzie żyjemy
      nauczcie nas poznać je do głębi i pokochać do końca
      Być drzewem zakorzenionym

                                             (Julia Hartwig)


      Do posłuchania   https://www.youtube.com/watch?v=ctfDta8Efpc

                   Do podziwiania   https://www.youtube.com/watch?v=e_HqmkiLAro


 (Przy okazji, bez wycinki drzew:

https://www.bn.org.pl/aktualnosci/3928-czytanie-on-line-bez-ryzyka-zakazenia.-najwieksza-biblioteka-cyfrowa-w-polsce-otwarta.html

https://www.bn.org.pl/w-bibliotece/4168-bezplatne-audiobooki-w-polona.pl.html i inne cyfrowe...)

czwartek, 1 kwietnia 2021

Maszyna do pisania.

 


Zapewne każdy zna te dołujące momenty,  kiedy mechanika codzienności czyni z człowieka automat. Schemat, szablon i rutyna... Przełamanie impasu następuje zazwyczaj, gdy napierające życie burzy ten statyczny układ. Haust powietrza, ruch myśli i krok do przodu wystarczają, by poczuć się znów jak homo sapiens. 

A jeśli to cała prawda o nas i chcąc, czy też bardziej - nie chcąc, jesteśmy jednak żyjącymi maszynami, czy też  może  - maszynami do życia?

Maszyna to – w najogólniejszym znaczeniu cybernetycznym – wszelki układ względnie odosobniony, w jakim zachodzi przekształcanie (transformacja) zasilenia lub informacji. Określenie to obejmuje zarówno układy fizyczne naturalne (w tym organizmy żywe), jak i urządzenia techniczne oraz pewne obiekty abstrakcyjne.

W znaczeniu filozoficznym - rozważania toczą się od wielu stuleci i zapewne nigdy nie zakończą się jednoznaczną konkluzją. Wnioski ewoluują, czego przykłady znajdziecie miedzy innymi tu: 

 https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/mettrie-czlowiek-maszyna.pdf

i tu:  http://www.anthropos.us.edu.pl/anthropos3/teksty/tekstB7.htm

Kombinacja językowa pojęcia "maszyna" w zestawieniu z pojęciem "człowiek", w potocznym rozumieniu wydaje się być logicznie sprzeczna.  Językoznawcy okiełznali i ten problem: "Oksymoron to nie przypadkowy zlepek słow. To metaforyczne przekształcenie znaczeń obu wyrazów, wywołujące efekt paradoksu, czyli sprzeczności niosącej jakąś prawdę - filozoficzną, moralną, poznawczą, poetycką, psychologiczną. Tym samym oksymoron wydobywa z tworzących go wyrazów nowe znaczenie i zaskakujące treści." Słownik terminów literackich rozwija tę myśl na wielu przykładach, wyprowadzając nas tym samym z potoczności na pole literatury.

Wyrażenie "maszyna do pisania" (podobnie jak "maszyna do szycia") nie pozostawia wątpliwości co do znaczenia i form poprawnego zastosowania językowego. Oraz przypisania desygnatom:

http://booklips.pl/galeria/maszyny-do-pisania-nalezace-do-slynnych-pisarzy/

W kontekście pierwszych akapitów tego tekstu, a zwłaszcza w zestawieniu z pojęciem "maszyna do życia", "maszyna do pisania" staje się czystej wody antropomorfizmem :)

Jeśli nie możemy odnieść go do siebie, to może...  "Zapewne każdy zna te dołujące momenty..."

Niedobrze, jeśli jedynym naprawdę żywym elementem sytuacji pisarskiej jest śpiący obok kot.

A gdyby ktoś się zastanawiał nad bardziej praktycznym wykorzystaniem tego posta, zakupieniem maszyny do pisania, albo chociażby się zastanawiał, niech (mimo różnych o nim opinii) zerknie w podręcznik  K. Bondy  - "Maszyna do pisania" - oczywiście.


czwartek, 11 marca 2021

Nobel - przetwarzanie danych

 

Rokrocznie przyznawane prestiżowe nagrody literackie eksponują dzieła oraz ich autorów na tle bieżących wydarzeń kulturalnych, tworząc nowe elementy kanonu literatury światowej. Na Parnasie literackim zasiadają posągowi Twórcy uwieńczeni laurem, a wokół nich wiruje biblioteczny kurz. Wiruje, ponieważ co niektórzy uczniowie sięgają jednak po lektury szkolne, a praktykujący literaturoznawcy po materiał do badań naukowych. Gdyby nie to, kurz zaległby nieruchomą warstwą na fundamentach humanistyki, odcinając nas od bazy. A tak, parnasowski obłok staje się chmurą danych, przetwarzanych i podlegających reinterpretacji.

W chmurze danych współczesny odbiorca często odnajduje się lepiej niż w standardowym katalogu bibliotecznym, będącym statyczną ekspozycją i magazynem haseł. Łatwiej tu o iluminację, bo jak wiadomo, ekspresja energii w każdym obłoku jest potencjalnie możliwa. Stąd czasem, jak grom z jasnego nieba, trafia w przykurzone, marudne i znudzone sobą dzieło - nowa idea - reinterpretacja danych w nim treści, przetwarzająca je w wartość przystępną i zrozumiałą, a nawet atrakcyjną dla odbiorcy zanurzonego w cyfrowej kulturze.

Inspiracja bywa zaskakująca, a jej rezultat absolutnie nieoczekiwany. 

W poprzednim poście zapowiedź nowej odsłony dzieła, które znane z lektury, nagrodzone Noblem, sfilmowane i słusznie uznane za ważne dla tradycji literackiej, przyznajmy - nie jest lokowane w pierwszej dziesiątce bestsellerów czytelniczych. Raczej plasuje się wśród tych opisanych w pierwszym akapicie tego posta. Przetworzone intelektualnie, estetycznie i artystycznie - ożywa - uwspółcześnionym tekstem kulturowym, w odmiennej formie   i współczesnej reinterpretacji.

Poniższy film w bezpośredni i interesujący sposób przedstawia dowód na twierdzenie o ponadczasowości kanonicznych pozycji literackich - jakkolwiek może się to komuś wydawać akademicką formułą, dowód jest żywy. Obejrzyjcie, bo warto.

https://www.youtube.com/watch?v=YLE1aHEA2YQ&list=PLbih02wHRwDLdUQF7tpNC7ko0lGfItNZ2&index=34&t=5

A czy warto mieć głowę w chmurach? Wiemy o tym swoje. Wiemy też, że wirtualne również się nadają.



Videotopic 4



czwartek, 4 czerwca 2020

Roz - mowa.


Rozmowa ze Słownikiem PWN była krótka: "Wzajemna wymiana myśli za pomocą słów" - powiedział Słownik i zamknął się na dobre. Otwarty temat pozostał. 
"...i dlatego lubię mówić z tobą..." - czy ta fraza nie wnosi niepokoju w nasze szeregi? Wnosi. I mąci logikę rzeczywistości. A dysonans tłucze się potem echem w życiu.

A więc - rozmowa

Można się w niej rozminąć z tematem, albo rozwinąć skrzydła. Rozmaite są sytuacje - w rozpaczy chcemy się wyżalić; rozjątrzeni - wykrzyczeć, rozstrojeni - wygadać. Rozczuleni cudzym żalem - rozpoznajemy w nim swoje smutki.. (Rozśmieszanie pomaga na korozję nastroju bardziej, niż prozac.) 
Rozmawiając, warto czasem rozdzielić emocje i argumenty. Rozprawić się  z pokusą rozstrzelania interlokutora rozbryzgowym słowotokiem (ryzyko rykoszetu). Rozpatrzyć rozbieżności. Rozkminić* powody. Rozważyć za i przeciw. Zrozumieć rozmówcę. Porozumieć się.

"Mówienie z kimś" nie zakłada sensu zakodowanego w czynności rozmowy. Sugeruje równoczesny monolog, w którym obie strony wypowiadają "myśli za pomocą słów". A "wzajemna wymiana"? Wymaga zauważonej i uważnej obecności drugiego człowieka. Podmiotowej obecności, w której jego głos jest słyszany i wysłuchany.

 "Dyskutuje się z chęci mówienia. Rozmawia się z chęci słuchania."

Mówienie do siebie gwarantuje obecność słuchacza (satysfakcja po obu stronach). Rzadko bywa śladem wielorakiej osobowości lub poważnym dialogiem z własnym głosem wewnętrznym. Ten ostatni często wyznaje zasadę, iż mowa jest srebrem, a milczenie zlotem, i w ogóle - jest nienachalny...

mój głos wewnętrzny
niczego nie doradza
niczego nie odradza

nie mówi ani tak
ani nie

jest słabo słyszalny
i prawie nieartykułowany

nawet jeśli się bardzo głęboko pochyli
słychać tylko oderwane
od sensu sylaby

staram się go nie zagłuszać
obchodzę się z nim dobrze

udaję że traktuję go na równi
że mi na nim zależy

czasami nawet
staram się z nim rozmawiać (...)**


Mówienie z kimś nie zakłada, że zostaje on dopuszczony do głosu lub zabiera głos. Bierny rozmówca jest słuchaczem - lub tylko jego figurą. Adresatem bez odbioru. Nawet nie musi realnie istnieć. Albo niech będzie. I niech nic nie mówi... 
"Patrz, słuchaj i milcz, jeśli chcesz żyć w spokoju" - to jeden z wariantów drugiej obecności. 
Inny - "Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa."

"Mówić można z każdym. Rozmawiać bardzo mało z kim."
I dlatego lubię z Wami rozmawiać.


    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    *https://plus.gazetawroclawska.pl/kminic-czy-rozkminic-profesor-jan-miodek-odpowiada/ar/12156946

    **http://www.fundacjaherberta.com/tworczosc3/poezja/studium-przedmiotu/glos-wewnetrzny

    Rozprawa warta uwagi
    http://www.sbc.org.pl/Content/40272/porozmawiajmy_o_rozmowie.pdf

    Ciekawostka
    https://czasgentlemanow.pl/2017/09/sztuka-prowadzenia-rozmowy/

    Sentencje - w kolejności: Magda Umer, przysłowie łacińskie, Julian Tuwim, Feliks Chwalibóg.


    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    wtorek, 19 maja 2020

    Arabeska, groteska, makabreska.


    https://culture.pl/pl/dzielo/millhaven
    I cytat z artykułu:
    "Celowe przerysowania, sposób przedstawienia samej bohaterki, sprawiają, że mimo mrocznej tematyki film zawiera sporą dawkę groteski i absurdu. W niektórych scenach trudno się nie uśmiechnąć, a reżyser (...) mruga jeszcze do rozbawionego widza. (...) Dynamiczny, trzymający w napięciu i pełen onirycznej, niepokojącej atmosfery - choć zarazem nie pozbawiony sporej dawki czarnego humoru - animowany thriller czy horror".


    Gdyby pójść tropem wstecz, można napotkać niezłą historię. Opowieść wije się przez wieki, a jej narracja - troszkę śmieszna, troszkę straszna - uruchamia się na hasło: "Arabeska-groteska- makabreska". Jego elementy splatają się ze sobą w literackie formy przedstawiające świat z drugiej strony lustra. Krzywego lustra paradoksu egzystencji. Zaglądali weń (i podstawiali współczesnym pod nos) mistrzowie znani i uznani, których nazwiska odnajdziecie, jeśli zechcecie pójść tym tropem.

     Może zacznijcie tu: Edgar Alan Poe - książę mroku z epoki gotyckich opowieści, Mikołaj Gogol - z całą mocą literackiego autorytetu, Bruno Schulz - poeta groteski, Witkacy - obrazoburca rzeczywistości oraz sztukmistrz nad mistrzami - Roland Topor.



    https://niezlasztuka.net/o-sztuce/roland-topor-mistrz-makabreski-anarchityczny-surrealista/

    Groteskowy wizerunek niech nie przekreśla wagi i wysublimowanej powagi postaci. Miłej lektury. I niech Was humor nie opuszcza.


    czwartek, 14 maja 2020

    Poczucie humoru

    "A kiedy się śmiejecie, to z czego? Albo do czego i z czym? Albo z kogo lub z kim, do kogo się śmiejecie, gdy się śmiejecie? Śmiech jest jednym ze sposobów na manifestowanie swojej jednostkowości: każdy ma niepowtarzalny, własny styl wyrażania się poprzez śmiech". *

    "Ludzie różnią się między sobą tym, co wydaje im się zabawne. (...) Zaiste, poczucie humoru rozumiane jako wrażliwość na określony typ komizmu wydaje się być cechą bardzo zindywidualizowaną i ściśle związaną z całokształtem psychicznych właściwości człowieka".**

    Czy znaleźliście się kiedyś w komicznej sytuacji, w której nie było wam do śmiechu? Może naraziliście się na śmieszność? Może to było wtedy, kiedy zrobiliście coś śmiesznego, a wypadło głupio? Ośmieszyliście się? A może zostaliście wyśmiani? Zabito was śmiechem? A może uratowało was wtedy poczucie humoru?
    Czy dostrzegacie śmieszne absurdy i czy inni widzą ich absurdalną śmieszność? Groteskową dziwaczność, która was nie oburza, nie gorszy, nie wywołuje uśmiechu politowania tylko porozumiewawczy uśmieszek? Czy jest w nim cień ironii? Czy to smutne?
    Czy wyszczerzony uśmiech obnaża kły, czy wesołość? Kogo to straszy, a kogo cieszy? 
    Czy brak uśmiechu może być bardziej dotkliwy, niż jego nieszczerość? I czy zdejmowanie z twarzy takiego uśmiechu boli, czy zsuwa się go jak maskę - kogo to bawi, a komu daje do myślenia? Czy myślenie bywa zabawne? Kto się z tego śmieje? Rechot tłumu, czy chichot historii słychać głośniej?


    A tak prywatnie: Benny Hill, czy Monty Python?




    I naprawdę, bez żartów :))
    wstęp do Homo ridens versus homo sapiens Stefana Czyżewskiego.



    Kartka z kalendarza.

      Zobacz, ile jesieni! Pełno jak w cebrze wina, A to dopiero początek, Dopiero się zaczyna. Nazłociło się liści, Że koszami wynosić, A trawa...